Cios w reprezentację Polski i Lewandowskiego na chwilę przed meczem. Jak grom z jasnego nieba

Reprezentanci Polski sami skomplikowali sobie drogę na Euro 2024, ale awans wciąż jest możliwy. Rzecz w tym, że nie tylko oni będą zmotywowani, by wygrać w zbliżającym się meczu (17 listopada, godzina 20.45). Czesi absolutnie nie zamierzają odpuścić. Choć – wedle słów Polaka od dekady mieszkającego u naszych sąsiadów, Mariusza Surosza – w Pradze do sprawy podchodzi się najwyraźniej na nieco większym luzie niż w Warszawie.
„Co będzie się działo w Czechach po przegranej z Polską? Nic, zupełnie nic. Oni nie mają złudzeń. Wiedzą, że nawet jeśli awansują na Euro, to nic na nim nie zdziałają” – mówi w rozmowie z Interią Sport. „Jedna z gazet napisała nawet, że dla Polski i Czech brak wejścia z grupy na Euro 2024 to ogromny wstyd. Nie dopuszczają jednak myśli, że nie awansują. Wierzą, że ograją Mołdawię” – dodaje.
W Polsce nastroje są mieszane. Od tygodni dostaje się zwłaszcza Robertowi Lewandowskiemu, co niekoniecznie rozumie Kamil Grosicki. „Robert jest kapitanem już od długiego czasu. To kapitan, z którym odnosiliśmy sukcesy. Ja w ogóle nie wiem, czemu padały w stronę Roberta takie strzały” – mówił Meczykom.
Najłatwiej się trenera krytykuje, ale koniec końców my piłkarze wychodzimy na boisko i my za to odpowiadamy. Łatwo jest znaleźć jedną osobę i w nią strzelać, a dla mnie zawsze powinna ponosić odpowiedzialność drużyna i sztab jako całość
~ – dodawał.
Tymczasem na chwilę przed pierwszym gwizdkiem sędziego głos zabiera były prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej, Grzegorz Lato. Nie zamierza pudrować rzeczywistości.
Ciemne chmury nad reprezentacją Polski i „Lewym”. „Nie będę zakłamywał rzeczywistości”
Grzegorz Lato podkreśla, że dobro reprezentacji Polski leży mu na sercu. Lecz nie przesłania obrazu sytuacji. „Nie będę zakłamywał rzeczywistości. Rażą mnie pewne sytuacje. Piłkarzom nie brakuje umiejętności, tylko zaangażowania” – opowiada WP SportowymFaktom.
Nasi reprezentanci często nie są skupieni na grze, tylko na machaniu rękami. Mają do siebie pretensje o niedokładne podania. (…) Za moich czasów piłkarze gryźli murawę. Można być gorszym od przeciwnika i przegrać po walce, ale należy wykazać się determinacją. Zbyt często nam tego brakuje
~ – dorzuca.
Nie mieści mu się w głowie to, jak „Biało-Czerwoni” mogli przegrać z Mołdawią, mimo że prowadzili do przerwy dwoma bramkami. „Mołdawianom zależało, by wypaść jak najlepiej. Może odstawali od naszych pod względem umiejętności czysto piłkarskich, ale na pewno wyróżniała ich wola walki. Zwycięstwo trzeba wybiegać, nie ma drogi na skróty” – twierdzi Lato.
Ma też trochę gorzkich słów pod adresem Roberta Lewandowskiego. „Co poniektórzy kadrowicze jeszcze się oburzają, że ktoś taki jak ja ich krytykuje. Na przykład Robert Lewandowski mówi, że czasy się zmieniają. Pewne rzeczy tak, ale nadal w piłkę gra jedenastu zawodników. Nikt nie lubi krytyki. Ja to rozumiem. Prawda boli. Z drugiej strony, kibice też mają pewne oczekiwania i widzą, co się dzieje. Wszystko ma dwie strony medalu. Jeśli gra jest słaba, pojawia się niezadowolenie” – uważa.
Przed podopiecznymi Michała Probierza mecz z Czechami. Początek spotkania w piątek 17 listopada o godzinie 20.45. Transmisja telewizyjna na kanale Polsat Sport Premium 1. Tekstowa rlacja online na żywo w Interii Sport.
/
/
/