Sport

Piotr Żelazny dla nas: nie przeproszę PZPN. Rozwścieczył związek, czeka na proces

  • 20 listopada, 2023
  • 4 min read
Piotr Żelazny dla nas: nie przeproszę PZPN. Rozwścieczył związek, czeka na proces


  • PZPN chce pozwać dziennikarza Piotra Żelaznego za jego wpis na platformie X (dawniej „Twitter”) i twierdzi, że jego słowa uderzyły w dobre imię związku
  • Dziennikarz w „Misji Futbol” stwierdził, że nie przeprosi i nie wycofa wpisu. — Podtrzymuję to — stwierdził, co może oznaczać, że dojdzie do procesu
  • Wpis Żelaznego miał związek z aferą po meczu Polski z Mołdawią w Kiszyniowie. W samolocie kadry do Warszawy doszło do gorszących i zaskakujących scen. Niektórzy zaproszeni przez PZPN goście byli pijani i zaczepiali naszych reprezentantów
  • Więcej informacji znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet

12 września tego roku w serwisie „X” (dawniej „Twitter”) Piotr Żelazny, znany dziennikarz sportowy, ekspert platformy streamingowej Viaplay, zamieścił taki oto wpis: „Czy związek, którego wielka reforma polega na tym, że pijani działacze będą teraz wchodzić innym wejściem do samolotu, może komukolwiek stworzyć odpowiednie warunki do pracy?”. PZPN stwierdził, że te słowa godzą w jego wizerunek i skierował kroki prawne przeciwko dziennikarzowi.

Piotr Żelazny przypomniał okoliczności powstania wpisu. —To było w momencie, gdy debatowaliśmy, kto będzie nowym selekcjonerem, Marek Papszun czy Michał Probierz. Twierdziłem, że to i tak będzie wszystko jedno, bo PZPN jest tak zepsuty. Powtórzę to: nie przeproszę, podtrzymuję to i nie ściągnę tweeta. Zresztą dostałem na to 24 godziny, więc ten czas już minął — mówił dziennikarz. I dodawał: – Źle się czuję jako doradca związku, z którym jestem w dość otwartym konflikcie. Przypomina mi to na pewno gaszenie niedopałka benzyną.

Warto przeczytać!  Niespodziewany bohater AS Romy. Jose Mourinho w drodze do kolejnego finału

Całą rozmowę na temat sprawy Piotra Żelaznego i PZPN w „Misji Futbol” możesz obejrzeć w poniższym materiale wideo

Dalszy ciąg materiału pod wideo

— Z PZPN miałem nie po drodze w zasadzie za wszystkich prezesów. Poprzednicy ograniczali się jednak raczej do telefonów. Już jednak zostawmy mnie, bo źle się czuję jako główna atrakcja sezonu — wyjaśnił.


Źródło