Sport

Tureckie święto futbolu? Już w przyszłym roku

  • 21 listopada, 2023
  • 6 min read
Tureckie święto futbolu? Już w przyszłym roku


Mistrzostwa Europy w 2032 roku trafią do Włochów i Turków. Tureckie święto futbolu może odbyć się jednak dużo szybciej, czyli już w przyszłym roku w Niemczech.

Reprezentacja Turcji jest już pewna awansu na przyszłoroczne mistrzostwa Europy. We wtorek prawdopodobnie przyklepie zwycięstwo w grupie z Chorwacją, Walią, Łotwą i Armenią. Oznacza to, że kadra Gwiazd Półksiężyca po raz trzeci z rzędu wystąpi w finałach Euro. Ostatnie dwa występy to odpadnięcie już po trzech spotkaniach fazy grupowej. Teraz może być zdecydowanie lepiej. Nie tylko dlatego, że selekcjoner Vincenzo Montella posiada młodą i zdolną grupę zawodników, ale również z powodu fanatycznych kibiców, którzy na pewno będą dopingować swojej drużynie narodowej na niemieckich boiskach podczas Euro 2024. Przedsmak tego, co może się dziać w przyszłym roku na przełomie czerwca i lipca, dostaliśmy podczas sobotniego meczu z kadrą Die Mannschaft.

To był bardzo, bardzo dobry wieczór. Kibice dali nam mnóstwo energii. Dziś zobaczyliśmy, że mogą to być dla nas małe, domowe mistrzostwa Europy – powiedział po spotkaniu z Niemcami (3:2) Kaan Ayhan, urodzony w Gelsenkirchen kapitan reprezentacji Turcji.

I miał w zupełności rację. Niemal przez cały mecz fani na Stadionie Olimpijskim w Berlinie dopingowali kadrę Gwiazd Półksiężyca, a że znajdowali się w większości na mogącym pomieścić przeszło 70 tys. widzów obiekcie, ich wsparcie było nad wyraz zauważalne i odczuwalne. Niemców deprymowało, co poskutkowało ich kolejną porażką w tym roku i pierwszą od 2005 przegraną z tym rywalem.

Chcieliśmy pokazać kibicom, że śpiewają dla złej flagi. Atmosfera nas drażniła – stwierdził na łamach „Bilda” Thomas Mueller. Jego wypowiedź uzupełnił bramkarz Kevin Trapp. – Oczywiście, że publiczność zawsze odgrywa jakąś rolę. Bardzo dobrze weszliśmy w mecz, ale każda akcja Turków była entuzjastycznie przyjmowana. W niektórych sytuacjach emocje płynące trybun zrobiły różnicę na boisku.

Największym echem odbiły się jednak słowa prezesa niemieckiej federacji piłkarskiej Bernda Neuendorf, który wprost przyznał, że nie czuł się w sobotę jak w domu.

Warto przeczytać!  Rzucił wszystko i w ciemno wyjechał do USA. Dziś Polak sięga gwiazd

Polak Niemiec dwa bratanki… w piłkarskiej niedoli

To, że za Odrą nie ma atmosfery do kibicowania reprezentacji Niemiec, nie jest niczym nowym. Natomiast dość zaskakujący okazał się fakt, że mecze kadry Turcji cieszą się tak dużym zainteresowaniem, a przynajmniej dla niektórych polityków pokroju Bijana Dira-Saraia, który stwierdził wprost, że wydarzenia z sobotniego spotkania są jednoznacznym dowodem na niepowodzenie polityki integracyjnej kraju. Są to skrajne opinie. Niemniej jednak przywiązanie mieszkających w Niemczech Turków do swojej ojczyzny – oficjalnie są ich blisko trzy miliony –  jest duże i widać to zarówno na mocy powtarzającego się trendu, jak i zaangażowaniu samych sportowców.

Pierwsi gastarbeiterzy – jak nazywano osoby zarobkowo przebywające w Niemczech – z Turcji przyjechali do naszych zachodnich sąsiadów na początku lat 60. XX wieku. Taką możliwość zagwarantowała im umowa rekrutacyjna z 1961 roku. Już po 30 latach mieszkało ich blisko dwa miliony. W kolejnych 20 latach doszedł kolejny milion. Od 2012 roku odnotowuje się natomiast stały regres liczby mieszkańców deklarujących tureckie korzenie, a także liczby naturalizacji. Wpływ na to ma tzw. trzecie pokolenie, czyli wnukowie pierwszych gastarbeiterów. Mają oni silną potrzebę odnajdywania swojej tożsamości narodowej i często powracają do ojczyzny swoich przodków. Widać to również w środowisku piłkarskim.

Warto przeczytać!  Bielik nie poleciał z drużyną na obóz. Problemy reprezentanta Polski

Mistrz świata i 92-krotny reprezentant Niemiec Mesut Oezil już dwa lata przed końcem kariery wylądował w Fenerbahce. W Turcji jego najlepszym kumplem został prezydent Recep Erdogan. Urodzony w Gelsenkirchen pomocnik poczuł się na tyle swobodnie w kraju swoich ojców, że wystartował nawet w wyborach z list autorytarnego przywódcy.

W poszukiwaniu siebie i swoich korzeni Nuri Sahin w 2020 roku przeniósł się do Antalyi. Grał tam dla lokalnego Antalyasporu, a od dwóch lat pozostaje jego trenerem. Choć urodził się w poddortmundzkiej miejscowości Luedenscheid, to wychowano go w tureckiej kulturze. Poślubił swoją kuzynkę – Tugbę. Pomimo zalotów ze strony niemieckiej kadry, reprezentował reprezentację Gwiazd Półksiężyca.

Ilkay Guendogan, czyli aktualny kapitan reprezentacji Niemiec, już jakiś czas temu stwierdził, że najlepiej czuje się wśród swoich dalekich krewnych w Azji Mniejszej i po karierze planuje tam osiąść na stałe. Jego planów nie zmieni zapewne fakt, że w sobotę stał się obiektem gwizdów i wyzwisk z ust tureckich fanów.

Sobotnia wygrana Turków była ich drugą po 72 latach na niemieckiej ziemi. Pierwsza nastąpiła dokładnie dekadę przed ratyfikowaniem umowy rekrutacyjnej. Od tego czasu Turcy odnosili jednak małe zwycięstwa, o których nie mówi się tak głośno. Stopniowo przejmowali najważniejsze ośrodki piłkarskie i pozyskiwali dla kadry piłkarzy urodzonych w Niemczech. W praktyce tylko dwóch zawodników z klubów Bundesligi znajduje się w reprezentacji Turcji. W teorii w klubach jest ich aż cztery razy więcej i to tylko tych z zadeklarowaną drugą narodowością.

Warto przeczytać!  Jeśli wpadacie w jesienną chandrę, unikajcie meczów ŁKS-u

W sobotę Turcy zawładnęli Stadionem Olimpijskim w Berlinie, ale widać to również w innych miastach. W Monachium założyli w pełni turecki klub Turkgucu, który w planach miał rzucić wyzwanie Bayernowi. To się nie udało – klub w 2022 roku wycofał się z rozgrywek 3. ligi z powodu problemów finansowych – ale rywalizował jak równy z równym z TSV 1860 Monachium, co w latach 60. XX wieku byłoby nie do wyobrażenia. Lwy były bowiem najlepszą ekipą w Monachium. Wpływ Turków widać również w Dortmundzie. Borsigplatz, czyli miejsce świętowania triumfów przez Borussię, to dość zamknięty ośrodek ich życia. Znajdują się tam miejskie ośrodki krzewienia tureckiej kultury.

Choć niektórzy mogą odnosić podobne wrażenie, co Dira-Sarai, to dla przyszłorocznych mistrzostw Europy nie ma lepszej informacji niż awans reprezentacji Turcji i jej dobra gra. Ulice miast będą pełne żywiołowo reagujących fanów, czego nie moglibyśmy oczekiwać od niemieckich kibiców, którzy są malkontentami w kwestii ich kadry, nie przychodzą na mecze, a tysiące trykotów reprezentacji od miesięcy zalega w magazynach Adidasa.

Pomijając sprawy polityczne, których nie będziemy i nie zamierzamy roztrząsać, Turcy dają gwarancję, że turniej w Niemczech będzie miał zapach prawdziwych piłkarskich emocji. I odbędzie się to za zgodą lub nawet wobec sprzeciwu niemieckich działaczy czy piłkarzy.

WIĘCEJ NA WESZŁO O REPREZENTACJI NIEMIEC:

Fot. Newspix


Źródło