Biznes

Ceny gazu w rękach Donalda Tuska. Politycy mają już plan

  • 8 listopada, 2023
  • 6 min read
Ceny gazu w rękach Donalda Tuska. Politycy mają już plan


Mimo że prezydent w pierwszym kroku przekazał misję tworzenia rządu Mateuszowi Morawieckiemu, wszystko wskazuje na to, że PiS nie utrzyma władzy, a koalicja KO, Trzeciej Drogi i Nowej Lewicy jeszcze przed końcem roku przejmie rządy. Do rozwiązania będzie od razu kilka problemów. Wśród niech ten dotyczący cen energii i gazu.

Koalicja Obywatelska w programie „100 konkretów na 100 dni” złożyła deklarację, że „zamrozi” ceny gazu w 2024 r. dla gospodarstw domowych i odbiorców wrażliwych (m.in. szkół, przedszkoli czy szpitali) na poziomie stawek z 2023 r.

Zobacz także: „Wchodzę tam, skąd wszyscy uciekają”. Ekscentryczny miliarder Władysław Grochowski – Biznes Klasa #3

Tusk musi znaleźć 5 mld zł

Zapytaliśmy Grzegorza Onichimowskiego, jednego z doradców Koalicji Obywatelskiej i byłego prezesa Towarowej Giełdy Energii, ile będzie kosztować utrzymanie zamrożonych cen gazu.

Według naszej oceny utrzymanie zamożnienia cen na poziomie z 2023 r. kosztować będzie około 5 mld zł. Te pieniądze muszą się znaleźć. Do końca 2024 r. ceny powinny zostać utrzymane. Później będziemy powoli wracać do poziomów rynkowych. Tendencje są takie, że nie będzie konieczności dalszego ich mrożenia – zaznacza w rozmowie z money.pl Onichimowski.

Mówimy tu jednak o rozwiązaniach dla gospodarstw domowych i odbiorców wrażliwych.

W odpowiedzi na nasze pytanie PGNiG OD zaznaczył, że cena przyjęta do obliczania prognoz dla odbiorców uprawnionych do ochrony taryfowej na kolejny rok jest taka sama jak w 2023 r.

„W tym momencie nie jest możliwe określenie, jaka cena będzie obowiązywała w 2024 r. Zależy to od decyzji na poziomie władz ustawodawczej i wykonawczej, a także Prezesa URE, który zatwierdza taryfy dla sprzedawców paliwa gazowego w Polsce. PGNiG Obrót Detaliczny dostosuje się do regulacji prawnych, które będą obowiązywać w zakresie cen dla odbiorców uprawnionych do ochrony taryfowej w 2024 roku” – przekazała spółka.

Warto przeczytać!  Wydatki Polaków na Boże Narodzenie to średnio ponad 1 tys. 400 zł na osobę - badanie BIG InfoMonitor

Koniec z tańszym gazem dla piekarni

Oznacza to, że nowy rząd będzie musiał zmierzyć się z pierwszym potencjalnym wzrostem kosztów wśród piekarni i cukierni.

To jeden z „gorących kartofli”, które ustępujący rząd pozostawia po sobie nowej władzy. PiS założył bowiem, że cena maksymalna paliw gazowych dla firm będzie pomocą de minimis (nie musi być zgłaszana do Komisji Europejskiej). Zgodnie z założeniem ustawy wygasa ona 31 grudnia 2023 r.

Jak przekonuje Grzegorz Onichimowski, przedłużanie tej osłony nie jest potrzebne. – Mamy świadomość, że ceny rynkowe bardzo spadły. Utrzymanie więc maksymalnych limitów dla piekarni i cukierni mija się z celem, bo rynkowe ceny są niższe od cen gwarantowanych. Byłoby to zupełnie niepotrzebne – podkreśla ekspert Instytutu Spraw Obywatelskich.

Co z pozostałymi klientami? „W kontekście rachunków prognozowanych (…), każdy klient będzie finalnie rozliczany według rzeczywistego zużycia gazu oraz z uwzględnieniem ceny, jaka faktycznie będzie obowiązywać w 2024 roku. Oznacza to, że ostateczna kwota, którą klienci zapłacą za dostarczony gaz, może w przyszłym roku jeszcze ulec zmianie w stosunku do przesłanej prognozy” – zaznacza PGNiG OD.

Wrażliwy rynek

– Jesteśmy uzależnieni od rynku międzynarodowego. Szczęśliwie sytuacja jest dość stabilna. Przekłada się na to zapewnienie wypełnienia magazynów na poziomie 99 proc. Dodatkowo nadchodząca zima ma być względnie ciepła, a więc zużycie mniejsze. W efekcie gaz staniał w hubie TTF i kosztował niespełna 47 euro, gdzie w szczycie jego cena była siedem razy wyższa. Można więc prognozować, że ceny będą się stabilizować – zaznacza.

Zastrzega jednak, że długoterminowych prognoz się nie podejmie, gdyż te nie wytrzymują dynamiki zdarzeń, czego dowiodły choćby informacje o uszkodzeniu gazociągu Balticconnector czy atak Hamasu i w konsekwencji wojna w Strefie Gazy.

Jak podkreśla, wciąż istnieją co najmniej dwa czynniki, które mogą w jednej chwili diametralnie zmienić sytuację. – Uszkodzenia gazociągów czy infrastruktury LNG do odbioru gazu mogą zdestabilizować rynek w Europie. Po drugie wciąż nie załataliśmy luki po gazie z Rosji. Powstałe nadwyżki wynikają z ograniczeń zużycia, jakie wprowadziły duże firmy. Cierpi jednak na tym produkcja, co możemy obserwować np. w przypadku niemieckich kolosów chemicznych – wylicza.

Również Grzegorz Onichimowski przyznaje, że temat gazu będzie wrażliwą kwestią.

Ceny gazu zawsze będą pewnym problemem, na który rząd będzie musiał mieć baczenie ze względu na sytuację międzynarodową. Na dziś wydaje się ona stabilna. Mamy nadzieję, że nie będzie konieczności interwencji, by odgórnie rozwiązywać problemy klientów biznesowych. Wydaje się, że ceny poniżej tych 200 zł/MWh mają szansę się utrzymać – zaznacza.

Uwolnienie cen gazu i demonopolizacja

Jak wyjaśniła nam rzecznik URE Agnieszka Głośniewska, zgodnie z wyrokiem TSUE z 2015 r., Polska miała obowiązek ustalić graniczną datę. Pierwotnie założono, że uwolnienie cen będzie miało miejsce wraz z początkiem 2024 r. Ze względu na kryzys gazowy rząd PiS znowelizował ustawę Prawo Energetyczne i w ramach tzw. tarczy antyinflacyjnej przesunął okres taryfowania do końca 2027 r.

Chodzi nie tylko o 7 mln gospodarstw domowych, ale i wszystkie podmioty prowadzące działalność pożytku publicznego: m.in. szkoły, szpitale, przedszkola. Przygotowanie do uwolnienia cen będzie więc spoczywać na barkach nowego rządu.

2027 rok to termin, kiedy jesteśmy w stanie się wyrobić, aby uwolnić rynek gazu – zaznacza Onichimowski.

Jednak zdaniem ekspertów, żeby zapewnić konkurencję na polskim rynku gazu – a co za tym idzie niższe ceny – potrzeba głębszych zmian.

Musimy zerwać z monopolem Orlenu i przenieść kompetencje do spółek infrastrukturach. Wszyscy dystrybutorzy powinni być niezależni. Chcemy odbudować konkurencyjny rynek – zaznacza doradca KO.

W Polsce 100-proc. właścicielem magazynów gazu jest PGNiG, a zarządza nimi spółka Gas Storage Poland. Rynek prywatny praktycznie nie istnieje.

Przemysław Ciszak, dziennikarz money.pl

Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.


Źródło